E, no z nim to kopotw nie byo. Pojechaem na boisko i by. Akurat podlewa wem lizgawk. Nikogo nie byo, bo to ju wieczr nadchodzi. Pozna mnie, nawet nie bardzo si zdziwi i zacza si gadka. I od razu mnie to zastanowio, e ani to, co robi w tej chwili, ani ten ubir jako nie bardzo pasoway z jego mow. 